Argumentu o skutkach ubocznych

Dziś, gdy wiadomo już, że geny determinują wiele cech fizycznych, jak i be-hawioralnych człowieka, zasadniczy problem nie polega na tym, czy prawo ma uznać teorie wrodzonych skłonności przestępczych, lecz jak daleko ma w to wnikać. Czy chodzi tylko o to – pyta Steve Jones – by zaakceptować skutki uboczne pewnych chorób dziedzicznych, których nosiciele w większości nie popełnią przestępstw, czy też prawo ma dopuścić dowody w postaci genów skazujących wszystkich ich nosicieli na popełnianie przestępstw? Czy prawo może przyjąć, że większość złych czynów popełniają ludzie urodzeni do łamania norm? Po raz pierwszy w naszej historii genetyka wkroczyła na teren, który prawo uważało za własny: stosunki miedzy jednostką a społeczeństwem .

Argumentu o skutkach ubocznych ciężkich chorób dziedzicznych użyto już kilkakrotnie, a może i wielokrotnie, dla zmniejszenia wymiaru kary za popełnioną zbrodnię, a nawet uniewinnienia. Młoda kobieta, oskarżona o zabójstwo matki, powoływała się na swoje dziedziczne obciążenie chorobą Huntingtona – postępującym schorzeniem degenerującym układ nerwowy. Oskarżona twierdziła, że wściekłość, która pchnęła ją do zabójstwa, była pierwszym objawem. W owym czasie nie znano jeszcze genu odpowiedzialnego za tę chorobę i oskarżona została skazana na dożywocie. Po kilku latach wystąpiły u skazanej objawy choroby Huntingtona i sąd nakazał jej zwolnienie. Tym samym sąd zaakceptował pogląd, że konkretny gen ograniczył wolną wolę człowieka. Gen wspomnianej choroby został zlokalizowany i dziś istnieje test diagnostyczny. Toteż obrona oparta na argumentach genetycznych będzie skuteczniejsza niż kiedyś, gdy diagnoza zależała tylko od wystąpienia objawów. Zatem wrodzone skłonności do niedopuszczalnych zachowań będą wykorzystywane dla zmniejszenia ciężaru winy czy uwol- nienia od kary, podobnie jak ma to miejsce w przypadku potwierdzonych opinią biegłych, zaburzeń psychicznych.

Leave a Reply