Przez tysiące lat

Przez tysiące lat medycyna była bezradna wobec chorób dziedzicznych. W każdym pokoleniu w DNA każdego z nas pojawia się kilkaset mutacji. Jeśli założymy, że mutacje szkodliwe stanowią niewielki ich procent, to i tak w nasz organizm wkrada się kilka złośliwych genów. Z każdym pokoleniem pula takich genów zwiększa się, toteż walka z chorobami o podłożu genetycznym nie skończy się nigdy.

Defektem pojedynczego genu spowodowane są takie choroby jak dystrofia mięśniowa, hemofilia, mukowiscydoza, anemia sierpowata i wspomniana już choroba Taya i Sachsa. Choroby uwarunkowane poligenowo, czyli spowodowane deformacją więcej niż jednego genu, to między innymi nowotwory, choroba Alzheimera, cukrzyca, schorzenia sercowo-naczyniowe. Zdarzało się, że choroby dziedziczne zmieniały bieg historii. Królowa Wiktoria zasiadająca na tronie angielskim w XIX w. była nosicielką hemofilii. Kiedy większość z jej dziewięciu potomków zawarło związki małżeńskie, gen hemofilii rozpowszechnił się wśród dworów panujących całej Europy. Po Wiktorii odziedziczyła go jej córka Aleksandra, która poślubiła rosyjskiego cara Mikołaja II. Ich syn Aleksy chorował na hemofilię wówczas na dworze carskim pojawił się Rasputin, który potrafił tamować krwotoki. Niektórzy historycy twierdzą, że to on – poprzez hamowanie niezbędnych reform – przyczynił się do wybuchu rewolucji bolszewickiej, a jeden z genetyków brytyjskich stwierdzi! natomiast, że „rewolucja w Rosji była rezultatem nieprawidłowości w królewskim DNA”.

Leave a Reply